Zajęcie bezterminowe

IMG_6504

Skończyłam wreszcie jedną zasłonę. Do pokoju potrzebuję jeszcze siedem takich. Uszytych, ustrojonych w falbany i wyhaftowanych. Życia mi zabraknie. Czy ja naprawdę chciałam mieszkać w wielkim domu?

Chciałam, chciałam. I nadal chcę. Przynajmniej nie będę się nudzić do końca życia.

Mieszkam w bajce…

Tagi

,

Img_6439_f

…i tylko to ratuje mnie przed głupotą i arogancją ludzi, którzy myślą, że mogą mi mówić jak mam się czuć jako Ślązaczka, jakim językiem mówić i na kogo głosować.

Obejrzałam wczorajszą „debatę” o przyszłej wystawie historycznej w Muzeum Śląskim (której jeszcze nie ma i chyba nikt nie wie, jaka ostatecznie będzie, ale wszyscy gorole już wiedzą, że będzie zła). Piotr Semka, który napisał nie tak dawno o „Śląsku pod pruskim zaborem”, mylił 10 milionów z 200 z nonszalancją godną carów i dyktował Ślązakom nową historię wg własnego autorskiego doboru. Teresa Semik, dziennikareczka, której Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu udowodnił złamanie zasad rzetelności dziennikarskiej, z natchnioną miną opowiadała o zasługach niejakiego Gustawa Morcinka. Michał Wójcik z Solidarnej Polski nie powiedział niczego mądrego oprócz powtarzanej z uporem maniaka kwestii, że jest prawnikiem i że wystawa na pewno będzie zła, bo źli ludzie pisali scenariusz. Przebił ich jednak Jan Pospieszalski, który zaczął program – jakby nie było o Muzeum Śląskim – radosnym oznajmieniem, że wreszcie powstaje Muzeum Śląskie (istnieje od lat 80., chodziłam tam jeszcze jako studentka…), a zakończył odkrywczym stwierdzeniem, że temat Śląska budzi duże emocje.

Rzecz cała odbywała się w publicznej telewizji. Na którą płacę haracz zwany abonamentem. Czy mogę życzyć sobie, żeby za moje pieniądze na tematy, które mnie interesują, nie wypowiadali się dyletanci?

In – out

IMG_6433

W domu wiosna. Zakwitł właśnie pierwszy hiacynt z własnej uprawy, hołubiony od cebulki. Jest wprawdzie mniej okazały od pędzonych taśmowo w centrach ogrodniczych, ale pachnie równie pięknie. I ta satysfakcja :) Pozostałe cztery sztuki szykują się do debiutu ;)

Tymczasem za oknem pełnia zimy. Śnieg pada od rana i zdążył zasypać już całe połacie okolicznych łąk.

Bilans zysków i strat

Kiedy zastanawiam się nad minionym rokiem, który do łatwych nie należał, dochodzę do wniosku, że dobrych rzeczy było jednak zdecydowanie więcej.

Poznałam świetnych ludzi (a lista jest zaskakująco długa i treściwa).
Spośród dawnych znajomych zweryfikowałam, kto jest przyjacielem, a kto szują.
Ulepiłam swoje pierwsze ceramiczne miski i figurki (koszmarne i krzywe, ale dają mi od groma radości).
Dostałam w prezencie dwa przepiękne obrazy.
Zaczęłam kolekcjonować grafiki.
Zebrałam z ogrodu 16 kg kartofli (tudzież mnóstwo innych warzyw).
Znalazłam swoje miejsce na ziemi.

Tak, jestem szczęśliwa :)

Czas prawdy, czas manipulacji

Tagi

Najpierw przesyłał mi teksty z wyraźnym podtekstem. Potem otwarcie przeszedł na gawędy o ssaniu i uleganiu. Z wplatanym gęsto słowem „seks”, gdybym nie załapała, o co mu chodzi. Kiedy go wyśmiałam, zmienił strategię na tęsknotę, samotność i uwielbienie. Wyśmiałam drugi raz. Zapadła e-cisza. Tymczasem dzień przed wigilią dostałam kolejną wiadomość. Tym razem o Jezusku i bożym błogosławieństwie.
O Jeżu malusieńki…

Pogoda dekoncentruje

IMG_6380

Oj, nie mam zupełnie melodii do robienia świątecznych dekoracji. O tej porze zazwyczaj cały dom był już odpowiednio przygotowany na Wigilię. Na swoje wielkie entree czekała jedynie choinka. W tym roku większość ozdób wciąż jeszcze w kartonach. Aranżacja tych nowych, świeżynek zakupowych, też nie zadowala. Wszystko wydaje mi się jakieś takie sztuczne, wymuszone, nie na swoim miejscu.
Ale jak może być inaczej, kiedy za oknem mam trawnik soczysty jak majowa łąka? Jak z tym mają renifery konweniować? Nawet White Christmas nie pomaga w uzyskaniu odpowiedniego nastroju.

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.